SS Rotterdam (1955)


Holenderskiemu armatorowi Holland-Amerika Lijn pozostał po wojnie SS Niuew Amsterdam jako jednostka flagowa który wszedł na linię Nowojorską w 1947 roku, oraz kilka mniejszych statków pasażersko-towarowych. Postanowiono uzupełnić flotę, by nadać większą płynność liniom północno-atlantyckim na fali powrotu do kraju – tak z niedokończonych kadłubów transportowców wojennych powstały dwa liniowce na linię kanadyjską TSS Ryndam oraz TSS Maasdam (późniejszy TSS Stefan Batory). Wyróżniały się nowoczesnymi rozwiązaniami turystycznymi – w owej klasie było ok. 800 miejsc, natomiast w pierwszej ok. 32, co sprawiło, że były to statki bardzo popularne wśród mniej zamożnych podróżujących oraz artystyów. Miały przy tym rozsądne wygody, takie jak pełna klimatyzacja i stabilizator kołysań. Podobnie też dodano ich większego bliźniaka, TSS Standerdam był turbinowcem dwuśrubowym z jednym kominem o większej pojemności.

statendam-1957

SS Stantendarm wypływający z portu (źródło: nickscruisecorner.blogspot.com)

Już podczas budowy największego ówczas holenderskiego transatlantyka SS Niuew Amsterdam armator zamierzał dodać mu statek bliźniaczy, aby uregulować obsługę na linii nowojorskiej. Wojna i okupacja Holandii zniweczyła te plany, a w latach późniejszych trzeba było szybko odbudować morskie połączenia z ówczesnymi koloniami i nie brakowało różnych przeszkód. W końcu w 1955 roku zawarto umowę ze stocznią Rotterdamsche Droogdok Mij. i w 1956 położono stępkę liniowca, którego projekt kompletnie się różnił od starszego partnera. Wodowanie odbyło się bardzo uroczyscie 13 kwietnia 1958 roku. Imie statkowi nadała królowa Juliana. SS Rotterdam (piąty o tej nazwie), turbinowiec dwuśrubowy o mocy maszyn 35 000 KM, kosztował ok. 35 mln dolarów. Było to największy statek pasażerski zbudowany w Holandii – długości 228 metrów, szerokości 29 metrów. Posiadał 1456 miejsc pasażerskich, z czego 655 – I klasy a 801 – turystycznej. Załoga liczyła 776 osób.

SS Rotterdam (źródło: http://cruiselinehistory.com)

SS Rotterdam (źródło: http://cruiselinehistory.com)

Był to jeden z najznakomitszych transatlanyków, który odbywał również wycieczki, ponieważ miał możność łączenia pomieszczeń obu klas dzięki wielce pomysłowej centralnej klatce schodowej. W swojej książce Transatlantyki (1977) Witold Urbanowicz napisał:

Rotterdam wyróżnia się piękną sylwetką i wysmukłą, płynną bryłą kadłuba. Nadbudowy mają półkoliście zaokrąglony przód stopniowany w górę oraz cztery tarasy rufowe. Ich kształt jest nieco tradycyjny, bez pochyłych ścian, ale w całości bardzo harmonijny. (…) Jest to pierwszy tak duży liniowiec z siłownią w rufowej części i dwoma bliźniaczymi, stojącymi obok siebie w poprzek statku, wysokimi kominami, łączącymi się u góry w tylni maszt. O starannym opracowaniu architektonicznym świadczy również jego doskonała kompozycja przestrzenna i rozplanowanie pomieszczeń. (…) Centralna klatka schodowa, która łączy osiem kondygnacji, jest „dwupiętrowa”, czyli zawiera dwie osobne klatki jakby wijące się wokół siebie, lecz nie komunikujące się wzajemnie. Jest ona wzorowana na słynnej spiralnej klatce schodowej zamku Chambord koło Orleanu.Kombinacja tej, jedynej na statkach, klatki i przesuwalnych ścian pozwala na rozmaite sposoby dzielenia i łączenia klas, a nawet ich pewnych części.

Na przodzie nadbudówki znajduje się wspaniała sala widowiskowa z balkonem o 622 miejscach oraz dużej estradzie i kinem. Na górnym pokładzie znajdowały się też salony I-klasy: z kinem, czytelnia, salka gier, duża palarnia, galeria i bar. Poniżej znajdował się pokład salonów klasy turystycznej, od teatru, przez duży salon, klub, kawiarnię, werandę, aż do basenu na pokładzie rufy. Przy burtach ciągną się oszklone promenady. Wszystkie pokłady mają duży „hall” centralny z opisaną klatką schodową, na pokładzie B przedzielony dla obu klas. Na statku jest również wielka weranda widokowa z przodu. Statek podczas rejsów miał też swoje małe „centrum” handlowe, ze sklepikami, fryzjerami itp.

ssrotterdam

Częściowy plan pokładów SS Rotterdam podczas służby (źródło: Witold J. Urbanowicz, Transatlantyki)

Rotterdam miał klimatyzację, łazienki w kabinach, telefony, odbiorniki radiowe i czasem telewizyjne. Miał stabilizację kołysań i najnowsze zabezpieczenia pożarowe, urządzenia nawigacyjne i inne. Wśród nowoczesnych ówczas statków pasażerskich zajmował wysokie miejsce pod każdym względem. W pierwszą podróż z Rotterdamu wypłynął 3 września 1959 roku z księżną na pokładzie, przez Hawr i Southampton do Nowego Jorku. Zajął pozycję flagowego armatoria i floty holenderskiej jako piąty z kolei tego imienia.

Był on eksploatowany na tej linii przez wiele lat z dużym powodzeniem wśród międzynarodowej elity pasażerów, liczył się w kołach bywalców. Dopiero zmierzch żeglugi transatlantyckiej skłoniły armatora do poprawy sytuacji w wycieczkach. Pływał on głównie po morzach karaibskich, z wielkim powodzeniem. Wraz z powolnym starzeniem się statku oraz całej floty HAL-u statek był coraz mniej popularny wśród zwykłych wycieczkowiczów, jednak nadal sławny w Rotterdamie, całej Holandii, a i nadal przynosił zyski. Kontrowersyjna była więc decyzja Carnival Cruises, nowego właściciela Holland America Line, o sprzedaniu SS Rotterdam i zastąpienia go nowszą  jednostką (MS Rotterdam VI), w pełni wycieczkową. Z pomocą statkowi przyszła jednak firma Premier Cruises, której profilem było kupowanie starych transatlantyków i prowadzenia cruisingu w starym stylu – holenderski liniowiec pasował doń idealnie, więc od 1997 pływał w czarnych kolorach jako SS Rembrandt. Warto zapamiętać, że wnętrze statku przez lata pozostało praktycznie niezmienione, i tak było też podczas rejsów pod koniec XX-stulecia.

SS Rembrandt (źródło: http://www.simplonpc.co.uk)

SS Rembrandt (źródło: http://www.simplonpc.co.uk)

Wyniki finansowe potwierdziły jednak, że w świecie cruisingu nie było już miejsca na takie jednostki jak klasyczny SS OceanicEugienio-C ani nawet na SS Rembrandt – w 2000 roku firma zbankrutowała, pozostawiając sporą część floty wraz z Holenderskim statkiem na Bahamach. Wiele z nich zezłomowano, ale transatlantyk stał przez 3 lata bezużyteczny.

Rembrandt na Giblartarze (http://www.ssmaritime.com)

Rembrandt na Giblartarze (http://www.ssmaritime.com)

Na szczęście statek wciąż był uważany, bardzo słusznie, za relikt kulturowy Holendrów. Z prywatnej kasy została utworzona spółka mająca na celu wyremontowanie, sprowadzenie statku do Rotterdamu oraz utworzenie na nim hotelu, miejsca rekreacyjnego i biznesowego, jak swojego czasu postąpiono z RMS Queen Mary, która stoi w Long Beach jako hotel-muzeum dłużej niż pływała po wodach Atlantyku i jest to z pewnością wyjątkowy rodzaj drugiego życia dla nielicznych, a ze swoim kulturalnym dorobkiem oraz kultem, SS Rotterdam zdecydowanie się do tego nadawał. Pieniądze się znalazły, nadszedł jednak czas na remont – w latach 50 popularne były materiały które przypadkowo zawierały azbest, jednak w rozłożonej formie jest on niebezpieczny i trujący. Usunięcie go było więc ważnym punktem remontu. Spośród kilku miejsc wybrano nie inny port jak nasz, polski Gdańsk – to nasza stocznia miała się podjąć tego prestiżowego projektu. Niestety szereg kontrowersji, nagonka prasowa oraz medialna sprawiły, że pobyt statku w Gdańsku był bardzo nieprzyjemny. Transatlantyk nazywano m. in. „azbestową bombą”, a jako iż obszar portu Gdańskiego objęty jest projektem Natura 2000 był on od początku pod lupą wszelkich ekologów. Gwoździem do trumny okazały się odkryte kilkaset dodatkowych, niezgłoszonych worków z azbestem – podejrzewano przestępstwo, nakazano statkowi opuścić terytorium Polski do 18 lipca 2006 roku, a powrócić mógł jedynie bez zgłoszonego azbestu. Po wielu negocjacjach statek w końcu w sierpniu opuścił Polskę i udał się do Niemczech, gdzie został oczyszczony z azbestu.

SS Rotterdam w porcie Gdańskim (fot. Jakub Bogucki, Wikipedia Commons)

SS Rotterdam w porcie Gdańskim (fot. Jakub Bogucki, Wikipedia Commons)

Wtedy transatlantyk skierowano wreszcie do Rotterdamu – jego powitanie było bardzo miłe, tam też nastąpił ostatni etap remontu. Zainstalowano ponownie wszystkie meble, przebudowano kabiny na większe, jednak wyposażenie zostało to same – z lat 60 – jednak odrestaurowane. Goście hotelu cenią sobie szczegółowość wykonania i mówią, że SS Rotterdam to istny skarb kulturowy, machina czasu do lat 60 – czyli tak jak miało być. To już Wam jednak powiem osobiście, gdyż za mniej niż tydzień pojawi się prawopodobnie wpis z relacją z mojego pobytu na statku.

ss2-Rotterdam-Schip-Stoomschip-Hotel-copy

Zródła: Transatlantyki (1977), Wikipedia.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s